Sezon na ekshumacje

Drukuj

Dwa wiersze dedykuję Jarosławowi Kaczyńskiemu i Antoniemu Macierewiczowi z okazji zbliżającego się sezonu ekshumacyjnego. Niech żyje cywilizacja życia!

EKSHUMACJE

Jedźcie koparki, kopcie dół za dołem
Nie szczędźcie potu i skrzepłej posoki,
Ryjcie w pamięci z należnym mozołem,
W stosach makabry ułóżcie nam zwłoki.

Żonglujcie kośćmi, karmcie swe szaleństwo,
I rzućcie gawiedzi te szczątki na żer,
A gdy zatraci się ich człowieczeństwo,
Podniosą skowyt do niebieskich sfer.

Tańczcie na grobach, bawcie się truchłami,
Nie dajcie trupom spocząć wiekuiście,
Krzyczcie o winie, zalejcie się łzami,
Niech trup się ściele jak jesienne liście.

Męczcie te ciała bez opamiętania,
W imię przekonań tkwiących nad godnością,
Łatwa jest draka i pamięć jest tania,
Zjadajcie trupa, zadławcie się kością.

A kiedy prochy wreszcie spoczną znowu,
Oby ta hańba która was obleka,
Jak mgła powstała z bezdennych parowów
I grób wasz skryła niepamięci rzeka.

BRATERSKA ROZMOWA

Ląduj do cholery
Ale tam jest mgła
Ląduj dla kariery
Koniunktura trwa
Ląduj bracie ląduj
Ogarnia mnie strach
Walnij sobie prądu
Bo czeka nas krach
Ląduj wreszcie stary
Lecz boję się spaść
Mam nocne koszmary
Z tobą konie kraść
Więc ląduj do diabła
Z lęku cały drżę
Za dużo masz sadła
Zamówię ci mszę
Ląduj nie ma strachu
Nie trzeba się bać
Ląduj patałachu
Ląduj, k*** mać
Wyląduję zgoda
Jakaż ulga uff
Nie będzie ci szkoda
Umrę od twych słów
Nie mazgaj się głupcze
Jesteś żywy trup
Ja twym życiem kupczę
Na Wawelu grób
Skoro na Wawelu
Przekonałeś mnie
Mknę zatem do celu
Bo na Wawel chcę

Polacy są narodem dumnym, a Polska jest krajem obfitym w tradycję i historię. Nikt nam nie narzuci świąt do celebrowania, bo mamy obfitość własnych. To my będziemy światu oferować nasze bezcenne wartości, a nie na odwrót. Świat oniemieje od polskiego wiana, które doń wnosimy. Nasze dziedzictwo narodowe ubogaci cywilizację, która nie wiedzieć dokąd zmierza. My wiemy, dokąd ma zmierzać kultura ludzka! Oto rodzi się nowa tradycja, co ma szansę wyplenić Halloween i skutecznie go zastąpić. Niechże powszechnym obyczajem rasy chrześcijańskiej stanie się etos smoleński. My nie potrzebujemy wyciągać plastikowych kościotrupów z szaf, bo my je mamy żywcem wzięte z mogił. W ten czas późnej jesieni wywleczemy zwłoki prawdziwe i pokażemy je światu, by mógł zatrzymać się w swoim pędzie ku nieznanemu. Pokażmy światu nasz kosmos polski pełen zwęglonych szczątków, które będziemy teraz maltretować dla dobra wspólnej przyszłości. Niech cały ten świat się dowie, że kroczymy dwa kroki do przodu wobec reszty. My nie musimy wycinać dyń. Mamy prawdziwe trupy do zabawy. To nasza propozycja dla światowego obyczaju, to nasz polski i katolicki Halloween w jego wymiarze dosadnym i trupim. Oto nasza strawa duchowa z pomocą trucheł, które wydobywamy na światło dzienne.

Czytaj również