Reżim nabiera rumieńców

Drukuj

Niełatwe są zapewne próby zdefiniowania, cóż to za ustrój polityczny zafundował nam Jarosław Kaczyński. Czy to już reżim? Tak, to już reżim.

Jego podstawowymi wyznacznikami obecnie w Polsce są: autokratyzm w stylu wodzowskim; walka z odmiennymi ideologiami (z demokracją); pełna kontrola partii rządzącej nad dużą częścią aspektów życia społecznego i gospodarczego; gospodarczy etatyzm oraz korporacjonizm; nacjonalizm, w skrajnych przypadkach szowinizm bądź rasizm. Brakuje ostatniego czynnika, który by ten nasz reżim w pełni scharakteryzował, a mianowicie militaryzmu, ale i tego można się spodziewać prędzej czy później. I oto mamy ideologię, leżącą u podstaw obecnego ustroju w naszym kraju.

Wymienione wyżej czynniki definiują ustrój znany Europie z historii, a wywodzący się doktrynalnie z idealizmu aktualnego. Nie mieliśmy tego ustroju w Polsce, więc jest pewną nowinką, ale trudno powiedzieć, że to jakakolwiek pociecha. Dawno temu przestrzegał nas przed niebezpieczeństwem wprowadzenia tego ustroju w Polsce Stefan Bratkowski, ale któż słuchał jego przestróg?

Nikt nie słuchał i stało się. Polska ma dziś brunatniejące oblicze, jeszcze wprawdzie pastelowe, bo to dopiero początek, ale z każdym dniem ciemniejące. Coraz mroczniejsze. Wciąż jednak ani policja, ani wojsko, nie są narzędziami do tłumienia przejawów działalności opozycyjnej i niezadowolenia społecznego. Możemy wychodzić na ulice i manifestować nasze przywiązanie do demokracji i wolności, czyli tych wartości, które prawdopodobnie tracimy. Cieszmy się więc wolnością, dopóki jeszcze możemy to czynić legalnie.

„Władza – pisze Krzysztof Varga w recenzji sztuki „Plac Bohaterów“ Thomasa Bernharda w reż. Krystiana Lupy – może sobie pozwolić na wszystko i szczególne upodobanie znajduje nie w tworzeniu, ale w niszczeniu tego, co ma wartość, nawet jeśli to tylko sad owocowy albo las. Z tym większą zaciekłością będzie niszczyć przyrodę, im większe będą protesty, ponieważ władza podnieca się wręcz erotycznie oporem społeczeństwa i stara się je zgwałcić, aby osiągnąć spełnienie. I władzy w jej podłości nie zależy na naprawie państwa, tym bardziej na sympatii narodu, ale na upokorzeniu i zniszczeniu każdego, komu się ona nie podoba. (…) Musisz być albo katolikiem, albo narodowym socjalistą. Wszystko inne nie jest tolerowane, wszystko inne jest niszczone.”

Sekwencja ostatnich wydarzeń była następująca: pani Szydło skrzyczała nas z sejmowej mównicy wygrażając pięściami, a dziś jakiś pan z pałacu prezydenckiego zapowiedział, że pan Duda chętnie „przejmie zabawki”. Jak można rozumieć, Jarosław Kaczyński chce za pośrednictwem Andrzeja Dudy rządzić dekretami. Do tego potrzeba jednak zawiesić działalność parlamentu, który i tak jest właściwie sparaliżowany. Trzeba zatem, jak przypuszcza Aleksander Świeykowski, spodziewać się wprowadzenia stanu wojennego:
„Groźnie brzmiące słowa prezydenckiego ministra Szczerskiego. Takiej groźby trudno było oczekiwać, a jednak się pojawiła. To nie żart. Wątpię, by sam z siebie wydobył tego typu ultimatum. Jeżeli nie załatwicie sprawy, to prezydent zabierze wam zabawki. To ostrzeżenie, ale i zapowiedź. Czyżby zapowiedź stanu wojennego?”

Tu możemy spekulować, czy warto prezesowi PiS wprowadzać stan wojenny przed wizytą papieską i szczytem NATO, czy lepiej poczekać. Jednakże groźba ta wisi nad nami i tego typu spekulacje są tylko próbą określenia daty. Po co Kaczyńskiemu strach? Mateusz Kijowski mówi: „Święto Wolności 4 czerwca to bardzo ważny dzień. Wolność doceniamy szczególnie wtedy, kiedy jest ona zagrożona. A tak się dzieje dzisiaj w Polsce. Ludzie boją się wyrażać publicznie swoje poglądy. Bywają wyrzucani z pracy za brak uległości wobec rządzącej partii lub jej popleczników i pomocników.”

Strach jest potrzebny reżimowi w celu wyegzekwowania społecznego posłuszeństwa i uległości. Kiedy masowo zaczniemy się bać, polegniemy. Jarosław Kaczyński z nami wygra. Nie możemy sobie zatem pozwolić na strach, w żadnym razie i w jakichkolwiek okolicznościach. Teraz, jak nigdy dotąd, potrzebna nam jest odwaga. Nie wolno dać się zastraszyć! Pamiętajmy, że to, co nam funduje reżim, to jeszcze nie terror. Na razie to jedynie wojna nerwów, by nas złamać.

Szymon Karsz
[tekst pierwotnie opublikowany na portalu KOD 23 maja br.]

Czytaj również