Rabin profesor Abraham Skórka – Człowiek Pojednania

Drukuj

W dobie postępującej laicyzacji wydaje się nam, że głos osób duchownych traci na sile, a nawet przestaje mieć znaczenie. Zdewaluował się. Tymczasem, jeśli chcemy upatrywać w religiach sens, to tym sensem jest posłanie dobra ludzkości, takie samo, jakie postuluje świecki humanizm. Ów postulat ma wymiar indywidualny, poprzez samodoskonalenie, i wspólnotowy, poprzez nieustające próby naprawiania świata i relacji międzyludzkich. I jest aktualny nawet, gdy pozbawimy go metafizyki i skupimy się na stronie pragmatycznej. Ale jego postać, religijna czy niereligijna nie ma tak wielkiego znaczenia, jak jego istota, którą jest dążenie do odkrywania w drugim człowieku i w sobie samym dobra.

To tylko kwestia znalezienia właściwego dla siebie źródła inspiracji, czy posłużymy się religijnością jako drogą, czy będziemy kroczyć innym szlakiem; religia bowiem jest zaledwie środkiem, narzędziem do osiągnięcia tego celu, o którym napisałem we wstępie, a nigdy celem samym w sobie. Sam będąc osobą niereligijną, z wielkim podziwem i szacunkiem od lat obserwuję działania Bogdana Białka z Kielc, wielkiego i niezmordowanego orędownika zbliżenia i dialogu polsko-żydowskiego oraz pojednania chrześcijańsko-żydowskiego. Bogdan Białek jest współprzewodniczącym Polskiej Rady Chrześcijan i Żydów, prezesem Stowarzyszenia im. Jana Karskiego, redaktorem naczelnym „Charakterów”, a poza tym postacią niezwykle malowniczą, uduchowioną, intelektualistą, społecznikiem. Jak każdy szlachetny człowiek w jego wieku, ma też chlubną kartę kombatancką walki z komunistycznym reżimem, był założycielem kieleckiej „Solidarności”, współpracował z bezdebitowym „Robotnikiem”. Ale dla mnie osobiście Bogdan Białek jest nade wszystko strażnikiem pamięci. Jakkolwiek ta pamięć niewygodna, musi trwać jako ostrzeżenie dla kolejnych pokoleń. Podobnie jak hasło „Nigdy Więcej” wyryte na kamieniu Treblinki.

Otóż, Bogdan Białek, kielczanin, przechowuje pamięć okrutnego Pogromu Kieleckiego, który przydarzył się w 1946 roku, a więc po zakończeniu II wojny światowej. Jak łatwo obliczyć, w tym roku wypada 70. rocznica tej ponurej tragedii, dokonanej na ocalałej z Szoa ludności żydowskiej rękami Polaków, dlatego Bogdan Białek już teraz rozpoczął cykl wydarzeń, których kulminacją będzie uroczystość upamiętniająca  dzień 4 lipca 1946 roku. Oczywiście, o tych przedsięwzięciach i wielkim wysiłku organizacyjnym próżno by szukać enuncjacji w obecnej prasie głównego nurtu, podległej rządzącym nacjonalistom. Wspomnienie Pogromu Kieleckiego jakoś nie pasuje do szeroko zakrojonej „polityki historycznej”, polegającej z grubsza na wymazywaniu z pamięci zbiorowej wydarzeń przykrych i mało chwalebnych, a w to miejsce – natrętnych eksponowaniu wydarzeń chlubnych, np. Bitwy pod Grunwaldem. Polegającej również na manipulowaniu historycznymi ustaleniami, na pokrywaniu grubą warstwą pozłotka postaci podłych, np. żołnierzy wyklętych, ale też na obsmarowywaniu błotem postaci szlachetnych z naszej historii, które jednakże nie pasują do uproszczonej przez nacjonalistów wizji świata.

„Polacy nie mogą myśleć o Żydach jako o bogobójcach, a Żydzi o Polakach jako tych, którzy ich mordowali” – uważa rabin Abraham Skórka, uczestnik konferencji “Pamięć-Dialog-Pojednanie”, którą Bogdan Białek w minionych dniach zorganizował w Kielcach. Zachęcam Państwa do zapoznania się z relacją z tej konferencji aut. Tomasza Trepki, pomieszczoną w kieleckich „Echach Dnia”: „Wkrótce 70. rocznica pogromu Żydów w Kielcach. Poznaliśmy drogę do pojedniania”.

Podczas wspomnianego spotkania rabbi prof. Adam Skórka, przyjaciel papieża Franciszka, został uhonorowany tytułem „Człowieka Pojednania”. Gratulacje dla laureata, szacunek dla organizatora, który tytuł przyznał.

Szanowni Państwo, w dziedzinie zmiany mentalności Polaków, skutecznego zwalczania antysemityzmu, ksenofobii, postaw rasistowskich i dyskryminujących, w dziedzinie zwalczania uprzedzeń władze przez ostatnie ćwierć wieku nie uczyniły zbyt wiele. O wiele więcej uczynili pojedynczy zapaleńcy i ideowcy, tacy jak Bogdan Białek, organizacje pozarządowe. To się tliło jednak u nas zawsze, ale trzeba przyznać jedno, otwartego przyzwolenia ze strony władz państwowych nie było. Pojawiały się deklaracje potępiające takie inkryminowane zachowania.

Teraz, nadeszły wredne czasy: władza nacjonalistyczna nie tylko pobłaża mowie nienawiści i zachowaniom rasistowskim, ale wręcz je premiuje, chwali i wzmacnia. W sejmie pojawili się reprezentanci środowisk neofaszystowskich, którzy w telewizji reżimowej występują w charakterze ekspertów od prawdziwie polskiego patriotyzmu. Rządzący likwidują gremia doradcze, których zadaniem było zwalczanie ksenofobii. Chwalą incydenty rasistowskie jako przykłady zrywania z obmierzłą im poprawnością polityczną. Słowem, czynią starania, by społeczeństwo przepoić i zarazić wzajemną nienawiścią, podzielić i upodlić. Im gorszy stereotyp, tym lepiej przyswajalny dla rodzimych demagogów i populistów. Mówi o tym głośno m.in. Aleksander Gleichgewicht: „Nienawiść z inspiracji rządzących”.

Dlatego właśnie teraz, kiedy zagrożenie odradzającym się polskim nacjonalizmem jest wielkie, działania takie jak kieleckie spotkania Bogdana Białka mają ogromne znaczenie. Niech stanowią przeciwwagę dla złych praktyk państwa, niech stanowią świadectwo, że nie wszyscy obywatele zgadzają się na przyprawianie Polsce faszystowskiej gęby.

http://www.washingtontimes.com/news/2013/nov/21/rabbi-whose-good-friend-became-pope-francis/?page=all
http://www.washingtontimes.com/news/2013/nov/21/rabbi-whose-good-friend-became-pope-francis/?page=all
Czytaj również