Polska w Europie!

Drukuj

To było marzenie pokoleń:
znaleźć się znowu w Europie, od której odgrodzeni byliśmy żelazną kurtyną. Czuliśmy się jak ubodzy krewni, niesprawiedliwie odseparowani od reszty kontynentu. Brakowało nam kontaktu z kulturą europejską, europejskim blichtrem i z ludźmi po tamtej stronie. Buntowaliśmy się przeciw komunistycznej rzeczywistości i odgórnie narzucanej miłości do Sowietów. Tuż po upadku komuny zgłosiliśmy akcesję do europejskiej struktury i proces ten trwał dekadę. Nasz koszmar skończył się ostatecznie 1 maja 2004 roku - Polska tego dnia stała się pełnoprawnym członkiem Unii Europejskiej. Minęło 12 lat i oto pisowski reżim chce nam odebrać nasze marzenie. Wbrew powszechnej woli Polaków Jarosław Kaczyński pragnie nas ponownie oderwać od Unii. Podwładni dyktatora czynią starania, by Polska znów została odseparowana od Europy żelazną kurtyną.
Czy pozwolimy mu na to? Czy będziemy biernie patrzeć, jak chory despota zrywa międzynarodowe więzi łączące Polskę z jej zachodnimi partnerami?

Komitet Obrony Demokracji wraz z całą opozycją demokratyczną organizuje 7 maja wielką manifestację niezgody na wyprowadzanie Polski z Europy. Organizatorzy tak piszą o tej demonstracji:

„7 maja zamanifestujemy przeciwko wyprowadzaniu Polski z Europy, przeciwko łamaniu Konstytucji i demokracji. Jesteśmy z różnych ugrupowań parlamentarnych i pozaparlamentarnych, ale jesteśmy razem. Jesteśmy i będziemy w Europie. 7 maja, godz. 13:00, spotkajmy się wszyscy pod Trybunałem Konstytucyjnym! Bądźmy tego dnia razem i pokażmy wszyscy, że nie ma zgody na łamanie praw w Polsce! Kochamy Polskę i nie pozwolimy jej psuć!”

Polacy bardzo przywykli do wszelkich wygód i traktują je jako dobro niezbywalne, o które nie ma potrzeby zabiegać. To jednak tylko złudzenie. Obecna władza reżimowa swoimi nieobliczalnymi posunięciami jest w stanie w krótkim stosunkowo czasie pozbawić nas owych wygód, mimo że traktujemy je jako oczywiste. Obywatele, dla przykładu, chętnie opuszczają stolicę w pierwszy majowy weekend, jeżdżąc poza strefę miejską, która nie oferuje świeżego powietrza. Dlatego nasza manifestacja odbędzie się 7 maja – w kolejny majowy weekend, chociaż rocznicę przystąpienia Polski do Unii obchodzić będziemy tydzień wcześniej. Chodzi jednak o to, byśmy pod Trybunałem zjawili się tłumnie, pokazując złej władzy naszą siłę. Mamy nadzieję, że chęć poświęcenia tego kolejnego weekendu dla ojczyzny, w imię dobra wspólnego, a choćby i osobistego, przeważy nad chęcią wypoczynku. Jeśli teraz nie stać nas będzie na takie przynajmniej poświęcenie, niebawem nie stać nas będzie na nic. Fatalne decyzje ekonomiczne reżimu zniweczą wieloletni wysiłek budowania stabilnej gospodarki i racjonalnego budżetu. Czeka nas gospodarcza stagnacja, a niewykluczone, że ekonomiczny krach.

Jeśli nie wyrazimy sprzeciwu wobec niszczenia Polski we wszelkich jej dziedzinach, rychło znów będziemy pariasami Europy, wykluczonymi z tej wielkiej bogatej wspólnoty. Nie stać nas będzie na nic. Znów, jak w latach 90. ubiegłego wieku, co zaradniejsi z nas zaczną jeździć do Berlina i do Pragi czeskiej, by na łózkach polowych handlować tandetą, a Europejczycy będą się z nas śmiać. A przecież od tamtej pory minęło raptem kilka lat, zdawałoby się bezpowrotnie. Tak wielki skok cywilizacyjny pozwolił nam zbudować wizerunek Polaka jako tego, który nie jest już nawet obśmiewanym pokątnie parweniuszem, lecz pełnoprawnym członkiem europejskiej rodziny. Nie tak znowu ubogim jej krewnym, a przynajmniej nie najbiedniejszym.

Teraz znów nadeszła pora, by walczyć o tę pozycję, nie z jakimś wyimaginowanym zagrożeniem zewnętrznym, lecz przeciwnie: z rodzimym, z populistyczną władzą, której nie w smak Polska osadzona w strukturach starego kontynentu.

Nie wszyscy zdajemy sobie sprawę z czyhającego na nas niebezpieczeństwa, dopiero połowa z nas: „Ponad połowa Polaków uważa, że sprawy w kraju idą w złym kierunku.” Każda nowa decyzja reżimu przyczyni się do wzrostu zaniepokojonych. Przywykliśmy bowiem do naszych swobód obywatelskich, do suwerenności naszych indywidualnych decyzji, do zwyczaju, że państwo nie ingeruje w nasze osobiste wybory. Dyktatura Kaczyńskiego została obmyślona jako sprzeniewierzenie się temu zwyczajowi – ingeruje w każdą dziedzinę naszego życia, czy to społecznego, czy rodzinnego, a nawet intymnego Polaków. Kaczyński marzy o uczynieniu z nas ludu kołchoźniczego, owładniętego strachem i zniewolonego biernością. Nie pozwólmy na to!

Pani Beata, wyniesiona do najwyższej władzy sołtysowa, stwierdza: „Zaczyna się o Polsce mówić nieprzychylnie tylko dlatego, że wreszcie nasz kraj zaczął bronić własnych interesów. Będziemy ich konsekwentnie bronić.” Cóż za pokrętna propaganda! Otóż, Polska, pani Beato, przestała za pani wiedzą i przyzwoleniem bronić własnych interesów, a nawet się im konsekwentnie przeciwstawia, rujnując kolejne sojusze i wchodząc w podejrzane alianse, cy to z dyktaturą Orbana, czy Łukaszenki. Tak czy owak, Polska, której pani jest założycielką, ciąży na Wschód, w kierunku przeciwnym do tego, jaki gwarantował jej pomyślność i dobrobyt. Polska pani nierządu, to kraj ugorów i stepów.

Nie oddamy naszej Polski tak łatwo! Pokażmy sobie, pokażmy złej władzy, pokażmy Europie i światu, jak bardzo doceniamy unijne traktaty i jak bardzo chcemy Polski w Unii! Nasze „Nie!” dla wyprowadzania Polski z Europy! Polacy chcą być Europejczykami i będziemy o tę naszą pozycję walczyć! Obaliliśmy komunę, poradzimy sobie z reżimem Kaczyńskiego i zapobiegniemy niebezpieczeństwu!

7 maja wyrazimy nasz sprzeciw!

Czytaj również