Pisowska pomnikomania

Drukuj

Tym spośród Państwa, którzy się oburzają na pomysł Kaczyńskiego, by swojemu bratu ustawić w stolicy monument, przypomnę, że wszelkie dyktatury stawiają sobie pomniki. Jaruzelski też postawił, o czym mało kto z nas pamięta, statuę "poległym w służbie i obronie Polski Ludowej". Głupawego tego pomnika pozbyliśmy się wraz z pomnikiem Dzierżyńskiego. Teraz w obu miejscach stoją chwalebne figury. Kościuszko i Słowacki. I z pomnikiem Kaczyńskiego też tak będzie. Bo to my decydujemy o przestrzeni publicznej, a nie chwilowi uzurpatorzy.

Wspomniany pomnik Jaruzelskiego został adekwatnie opisany na stronie „Sztuka.net”, i to właściwie jedyny ślad po niegdysiejszym obelisku zwanym potocznie przez warszawiaków „pomnikiem utrwalaczy władzy ludowej”. Dziś z perspektywy lat możemy sobie zadać pytanie: „na co liczył fundator budując ów pomnik na osi saskiej, w samym sercu Warszawy?” Czy marzył, że jego władza będzie trwać wiecznie? Czy może, że my, naród, damy sobie spokój, „odpuścimy” i pozostawimy ten koszmarny haniebny wytwór granitowy na swoim miejscu po wieczne czasy? W imię  idei, żeby „nie deptać przeszłości ołtarzy, choć mamy sami doskonalsze wznieść”?! Ale cóż to za ołtarz, jeśli jedynym jego zadaniem miało być społeczne upokorzenie i wywołanie powszechnego zgorszenia, poczucia bezradności i dysonansu poznawczego?

To prawda, że z kolei pomnik Dzierżyńskiego na obecnym placu Bankowym stał znacznie dłużej i zmuszał nas do zerkania na sylwetkę siepacza z polskiego szlacheckiego rodu, choć jego obalenie też odbyło się z wielkim hukiem. Pomnik utrwalaczy natomiast, który tu wspominam, zwalono bez odpowiedniej oprawy. Dlaczego? Bo to był ślad po ostatnim tchnieniu komuszej dyktatury. Jaruzelski wszak nie stworzył własnej, tylko bazował na wieloletniej spuściźnie Bieruta, Gomułki i Gierka. Dziś wiemy, że Kaczyński do tej samej spuścizny się odwołuje, apoteozując „dokonania” Gierka: „Śmiano się często z tego 10. miejsca na świecie (które w PRL miała osiągnąć Polska pod względem gospodarczym – red.). A ja się z tego nie śmiałem. Ja wiedziałem, że to nieprawda, ale uważałem, że to zdrowa ambicja. On miał nawet ambicje dalej idące, takie mocarstwowe. Ja akurat to uważam za dobre.”

Niechaj więc Kaczyński stawia te swoje pomniki, skoro chce wykorzystać pełnię swojej władzy i dać społeczeństwu do zrozumienia, że może gwałcić naszą przestrzeń publiczną do woli. Arogancko, butnie i bez zahamowań. My to będziemy pamiętać i kiedy nadejdą lepsze czasy zajmiemy się porządkowaniem naszych miast i naszej pamięci. Historii nie da się zakłamać, a nas nie da się oszukać. Każdej postaci z historii należy się ocena – jednym sława, a drugim zapomnienie.

Czytaj również