Jesteś Misiewiczem?

Drukuj

Parę cierpkich słów na okoliczność kadr podłej zmiany PiS-u. Wiadomo, że kadry tworzą funkcjonariusze partyjni, gorliwi, pełni serwilizmu, pozbawieni jakichkolwiek kompetencji, słowem: Misiewicze. Ale to nie jest zasadniczy problem pisowskich kadr.

Zasadniczym problemem są kadry zastane, czyli ta rzesza pracowników, których władza zastała w przedsiębiorstwach, spółkach, instytucjach, i z którymi zamierza teraz coś przedsięwziąć. Zanim przejdziemy do sedna sprawy, przyjrzyjmy się całemu zjawisku zatrudniania przez partię.Oto jeden z licznych przykładów:
„Filozof od kilku miesięcy zarządza marką trzeciej największej grupy energetycznej w Polsce. Brat znanego dziennikarza TVP Info i byłego działacza PiS jest na długiej liście „Misiewiczów”. Energa nie tłumaczy tego wyboru i podkreśla, że na takie stanowiska nie przeprowadza konkursów.”
Wybrałem ten przykład dlatego, żeby wskazać, że problemem jest nie tylko zatrudnianie ludzi bez wykształcenia, ale problemem pisowskiej „polityki zatrudnienia” jest także wszechogarniający nepotyzm i kolesiostwo. Zresztą, problem ów jest w naszym kraju niedostrzegany od lat, teraz tylko przybrał karykaturalno-demoniczne rozmiary. W przeszłości wielokrotnie z tym zjawiskiem mieliśmy do czynienia. Nie spotykało się z potępieniem polityków i opinii publicznej, tej ostatniej dlatego, że każdy z nas być może chciałby uczestniczyć w takim procederze trampoliny i awansu zawodowego poza procedurami, na zasadzie powiązań rodzinnych i towarzyskich:
„Waldemar Pawlak w jednej z audycji radiowych na pytanie dziennikarza, wyjątkowo szczerze odpowiedział , że on nie widzi nic zdrożnego w zatrudnianiu dzieci, żon i pociotków w firmach zarządzanych przez funkcjonariuszy partyjnych.” Od lat zatem krzyczymy, my, co bardziej świadomi, że Nepotyzm, Kumoterstwo, Klientelizm, Sitwy to polska norma polityczna. Nadeszły czasy, kiedy władza czyni z tej przywary normę i się nią szczyci.A oto przykład już bardziej klasyczny, dosłownie sprzed kilku dni: „Stuosobowa kompania „misiewiczów” ma swoją orkiestrę reprezentacyjną. A w zasadzie chór. Za rządów Macierewicza w spółkach pod kontrolą Polskiej Grupy Zbrojeniowej zatrudnienie znajdują ludzie związani z Towarzystwem Śpiewaczym „Lira”.”

Niestety, potencjał Misiewiczów jest marny. Trudno sobie wyobrazić, że partia ma w swoich zasobach taką liczbę zaufanych i wiernych funkcjonariuszy, którzy pozwolą rozwiązać wszelkie kłopoty kadrowe. Trzeba atoli pamiętać, że Misiewicze nie rekrutują się spośród jakiejś określonej rasy kandydatów, innymi słowy nie są zdeterminowani biologicznie w żadnym wypadku. Bycie Misiewiczem jest tylko i wyłącznie stanem umysłu. Niewykształcony Misiewicz jest po prostu młodym człowiekiem, któremu nie chce się zdobywać wiedzy i doświadczenia, ale który chce drogą na skróty i za wszelką cenę zrobić oszołamiającą karierę. Wykształcony natomiast Misiewicz, to człowiek pozbawiony skrupułów i pokory, który wprawdzie ma wykształcenie i kompetencje, ale całkiem nie pasujące do proponowanego mu stanowiska. Krótko mówiąc, każdy z nas może zostać Misiewiczem.”Blisko pół miliona pracowników urzędów mogą dotknąć nowe przepisy. Jak informuje „Dziennik Gazeta Prawna”, rząd chce przeprowadzić zmiany w służbie cywilnej, tak by możliwe były szybkie zmiany kadrowe. Decyzje personalne we wszystkich urzędach i samorządach mają od przyszłego roku zapadać bez przeprowadzania konkursów.”

Miotła pisowskiej „rekrutacji” stawia nas wobec alternatywy: albo czekać na zwolnienie, albo samemu się zwolnić: „Z Cezarym Morawskim, nowym szefem Polskiego, rozstają się kolejni aktorzy: Małgorzata Gorol, Ewa Skibińska, Marcin Pempuś, Piotr Skiba. W ostatnich latach to oni w dużej mierze budowali rangę tej sceny.” „„Nie o taką Polskę walczyłem” – tak dawny, odznaczony przez Lecha Kaczyńskiego opozycjonista, Andrzej Szozda, zakończył opublikowaną przez siebie na facebooku krótką informację o tym, że został właśnie wyrzucony z pracy w Polskim Radiu.” Za każdym razem wybór jest dramatyczny, bo związany z indywidualnym życiem każdego z nas. Łatwo powiedzieć: „zwolnij się zawczasu”, a przecież ktoś ma do spłacenia kredyt lub inne zobowiązania, które w przeszłości zaciągnął w nadziei na stabilne zatrudnienie, wierząc w swoje kompetencje na danym stanowisku.

Już w styczniu Ewa Wanat apelowała do dziennikarzy mediów publicznych: „Mam ogromny apel do pracowników Telewizji Polskiej i Polskiego Radia. Proszę Was bardzo, nie dajcie się więcej gwałcić, nie dajcie sobie łamać kręgosłupów. Przez te wszystkie lata, kiedy różne partie po dojściu do władzy zawłaszczały sobie tzw. media publiczne, krok po kroku łamano wielu dziennikarzom i pracownikom mediów kręgosłupy.”Apel, jak się wydaje, pozostał bez echa. Każdy brał na przeczekanie. Kiedy w Państwowej Wytwórni Papierów Wartościowych prezesurę objął pisowski fundamentalista katolicki, wraz z systematycznym zamawianiem mszy w zaprzyjaźnionym kościółku podjął dzieło wielkiej czystki w swojej firmie. Opisał to skrupulatnie Michał Krzymowski w artykule „Wielki strach w fabryce dokumentów” (nota bene winowajca odgraża się pozwem za zniesławienie). Na szczególną uwagę zasługuje opisany tam przypadek zwolnienia człowieka, który od dawna deklarował przywiązanie do PiS-u i ostentacyjnie chadzał po firmie z „DoRzeczy” i „wSieci” pod pachą. Kiedy pojawił się w firmie z obiegówką i został zagadnięty, czy nadal wierzy w „dobrą zmianę”, czy też przejrzał na oczy, stwierdził, że idee PiS-u są bez zarzutu, jedynie ich wcielanie w życie może pozostawiać trochę do życzenia. „Socjalizm tak, wypaczenia nie”? – pamiętamy wszak ów slogan z czasów komuny. Zwolniony Misiewicz pozostał zdeklarowanym Misiewiczem, bo bycie Misiewiczem to stan umysłu.Dysonans poznawczy jest zjawiskiem psychologicznym, które polega na tym, że kiedy rzeczywistość skrzeczy za wszelką cenę usiłujemy nie dostrzegać niczego niepokojącego i usprawiedliwiamy własne wybory, choćby były irracjonalne. Dlatego wyborcy PiS-u uzasadniają nawet ewidentnie niszczycielskie posunięcia władzy, desperacko chwytając się każdego argumentu, nawet kompletnie głupiego. Wmawia się im, że nastały czasy prawa i sprawiedliwości, „dobrej zmiany”, i oni nadal wbrew oczywistym faktom chcą w to wierzyć. Podobnie zachowują się pozostali, którym przetrącono kręgosłupy, i którzy uważają, że pozostali niezależni w firmach i instytucjach opanowanych przez bolszewicko-faszystowskich rewolucjonistów pisowskich.

Oczywiście, trudno oczekiwać, że naraz zwolnią się z pracy – przykładowo – wszyscy sędziowie i prokuratorzy, albo wszyscy aktorzy, albo też urzędnicy, dziennikarze, generałowie, nauczyciele, lekarze. Trudno oczekiwać, choć gdyby to nastąpiło w jednym określonym dniu, PiS miałby nie lada orzech do zgryzienia. Tymczasem warto przyłączyć się do strajku obywatelskiego, który Radomir Szumełda – koordynator krajowy KOD-u – zapowiedział na 13 grudnia. Gdyby ów strajk obywatelski przerodził się w strajk generalny, być może miałby siłę powstrzymującą złą władzę.
Oto, co piszą o nim organizatorzy: „Nieważne kto jest z kim. Nieważne do jakiej organizacji należy. Nieważne czy jest kobietą czy mężczyną. Nieważne czy jest młodym czy wiekowym człowiekiem. Nieważne kto będzie organizatorem wiecu, marszu w tym czy innym miejscu.
Jarosław Kaczyński i jego PiS toczy wojnę z całym społeczeństwem obywatelskim. To, że nasze wolności są realnie zagrożone, wszyscy wiemy. To, że Państwo jest psute wszędzie, gdzie tylko można, wszyscy wiemy. To, że rujnowana jest reputacja Polski na świecie, a przy okazji narażane jest bezpieczeństwo Państwa, wszyscy wiemy. 13 grudnia zróbmy solidarny #StrajkObywatelski. Kobiety pokazały jak to się robi i wygrały bitwę. Solidarnie wszyscy możemy jeszcze więcej! Połączmy siły. Wszystkie organizacje, te formalne i te nieformalne! Zróbmy to dla Polski, zróbmy to dla nas samych! W każdym mieście, w każdym miasteczku, gdzie tylko można wyjdźmy na ulice, ubrani na czarno, weźmy swoje parasolki. Policzmy się. Odwaga, solidarność i ulica to jest nasz oręż. Nie ma takiej władzy na świecie, która nie boi się solidarności społecznej i ulicy! Tylko presją ulicy możemy wygrać!”

Ale do tego, by strajk odniósł skutek, potrzebna jest reaktywacja zwykłej ludzkiej solidarności, tej solidarności, którą pamiętamy z 80 roku. Czy dziś, w 2016 jeszcze nas na nią stać, czy też będziemy ważyć własne korzyści wbrew pomyślności wspólnej?

Czytaj również