Czyżby Duda jak Kościuszko?

Drukuj

Andrzej Duda poszukuje swojego patrona wśród wybitnych postaci historycznych. Schlebiający mu dziennikarze już znaleźli. Tadeusza Kościuszkę. Bohater w miarę bezpieczny - walczył wszak z caratem (a więc z Rosjanami), jest też symbolem polsko-amerykańskich więzi. Ale czy na pewno wypada zestawiać Kościuszkę z Dudą, zważywszy na poglądy społeczne tego pierwszego, które stanowczo odbiegają od retoryki politycznej naszej głowy państwa?

4 kwietnia 1794 roku to data bitwy pod Racławicami. Mogliśmy obchodzić rocznicę owej chluby, ale w natłoku aktualnych zdarzeń nie obchodziliśmy. Jej bohaterem jest Tadeusz Kościuszko. Kto z nas dziś wie bez sięgania do encyklopedii, kim był ów bohater? Co sobą reprezentował i jakie miał poglądy, poza tym, że zwyciężał bitwy? Kołacze się nam w odmętach pamięci „insurekcja kościuszkowska”, ale jak ją scalić do kupy z przyjaźnią Kościuszki z Amerykanami? Miał ich w gronie znajomych na Fejsie, czy jak? Kolejne pokolenia uczniów omiatają wzrokiem nazwisko Kościuszki w pośpiechu – w polskich szkołach publicznych lekcji historii jest za mało w stosunku do lekcji religii, a na katechezie Kościuszko nie mógłby być bohaterem. On nie łapał hostii w locie i nie przesiadywał w kruchcie pod konfesjonałem.

Ledwie miesiąc temu portal „Fronda” zamieścił tekst pod patetycznie brzmiącym tytułem: „Andrzej Duda do senatorów USA językiem Pułaskiego i Kościuszki”

To w związku ze spotkaniem pana Dudy z amerykańskimi senatorami – tak się skojarzyło autorom artykułu, że jeśli Polak spotyka się z Amerykanami, to niechybnie jak Kościuszko. Potem wiemy, co było, moja dobra znajoma, Katarzyna Kukieła, wypomniała „koryto” i się zaczęła jatka… Katarzyna Kukieła postąpiła, jak należy.

Następnie pan Duda poleciał w delegację do USA, gdzie – jak się dowiedzieliśmy z agendy – miał złożyć kwiaty pod pomnikiem Tadeusza Kościuszki.

W tym samym czasie do Stanów został zaproszony lider KOD-u, Mateusz Kijowski, ale przełożył wizytę specjalnie, żeby nie budzić skojarzeń, jakoby miał konkurować z głową państwa. W USA jest teraz, już po powrocie pana Dudy zza oceanu. Zamiast niego „konkuruje” Donald Tusk, podjęty kolacją przez prezydenta Obamę jako szef Rady Europejskiej.

No więc, na celowniku „polityki historycznej” pisowskiego reżimu jest Tadeusz Kościuszko. Warto zatem nieco przypomnieć i przybliżyć jego sylwetkę i poglądy. Niemal wszystko o Kościuszce znajduje się w znakomitym abstrakcie Waldemara Kowalskiego „Polski bohater, po którym TEGO byś się nie spodziewał. Wróg kleru, przyjaciel Żydów, Indian i…”: Chciał tolerancji i rozdziału kościoła od państwa, ale nikt go nie słuchał – prawdziwy postępowiec sprzed 200 lat. 

Kościuszko w liście do Czartoryskiego tak pisał: „Widziano rządy despotyczne posługujące się tą zasłoną religii w przekonaniu, że była ona najmocniejszą podporą ich władzy; wówczas to wyposażono w sposób możliwie najbogatszy księży kosztem nędzy ludów. Przyznano im najbardziej oburzające przywileje łącznie z zasiadaniem przy tronie. Słowem, do tego stopnia rozmnożono łaski, dobra i bogactwa duchowieństwa, że połowa narodu z tego powodu cierpi i jęczy w nędzy, podczas gdy oni nic nie robiąc opływają we wszystko.”

Wszystko wskazuje na to, że antyklerykalizm nie jest wymysłem komunistów, jak chcieliby twórcy narodowej „polityki historycznej”, i że antyklerykałem był ich niedoszły idol Kościuszko. Przecież jednak, jak to mają w zwyczaju, można przemilczeć jego poglądy, zamiast tego epatując samą figurą i nazwiskiem. Lud pisowki nie będzie się zagłębiał w niuanse i penetrował pism posatci historycznej. Pan Duda będzie „przemawiał językiem Kościuszki” z samego prostego odniesienia do stosunków polsko-amerykańskich, a nad resztą niechaj się roztoczy pobożne milczenie.

Pan Waszczykowski zresztą też majdruje w owych bilateralnych stosunkach, mówiąc o „murzyńskości”, co oburzyło cały cywilizowany świat zważywszy zwłaszcza na karnację urzędującego prezydenta, nie pomny na bohatera Kościuszkę i jego w tym względzie zapatrywania. Cofa nas zatem reżim pisowski w odległe przedkościuszkowskie dzieje.

Ale Kościuszko był również przyjacielem Żydów. Wspomnijmy choćby postać Berka Joselewicza.

Nie wiem, czy pan Duda jest czy nie jest ich przyjacielem, choć z pewnością ma żydowskiego teścia, o czym wiemy wszyscy. „Skąd w PiS nerwowość na wieść o teściu Dudy? Dla jego elektoratu żydowskie pochodzenie to sprawa podejrzana”

Przypomnijmy zatem antysemicki incydent z kampanii wyborczej: Po debacie Andrzej Duda jest ostro krytykowany za użycie sprawy zbrodni w Jedwabnem do ataku na Bronisława Komorowskiego. 

Potem mieliśmy antysemicki incydent, bolesny i równie wstydliwy, co poprzedni, z atakiem pana Dudy na prof. Jana Tomasza Grossa. Prawie 50 francuskich naukowców wystosowało apel do prezydenta Andrzeja Dudy o wycofanie się z zamiaru odebrania Janowi Tomaszowi Grossowi Krzyża Kawalerskiego Orderu Zasługi RP

Czy więc faktycznie pan Duda może uważać Kościuszkę za swojego patrona? Pytanie wydaje się retoryczne i poniekąd humorystyczne.

Antysemityzm w Polsce wciąż się tli i wciąż walka z nim wymaga systemowego podejścia. Prawica w Polsce nie lubi słowa „antysemityzm” i woli „judeosceptycyzm”. Jak zwał, tak zwał, chodzi wszak o jedno i to samo – krzewienie odwiecznych uprzedzeń, wrogości i pogardy wobec Żydów. Oczywiście, samo PiS nie jest otwarcie antysemickie, ale z pewnością lubuje się w rozgrywaniu „kwestii żydowskiej” i toleruje (przyzwala i pobłaża) ataki antysemickie w przestrzeni publicznej swoim wyborcom i sympatykom oraz przybudówkom. Wspomnijmy chociażby niedawne spalenie kukły Żyda na wrocławskim rynku. Kiedy podobne incydenty się pojawiają, rządzący nabierają wody w usta. Nie komentują, bo chcą schlebiać tanim gustom własnego elektoratu, choć otwarcie przyklasnąć się nie da. Ale wystarczy na migi pokazać palcami brodę i mrugnąć filuternie okiem. Polityk PiS porównał obietnice PO do sytuacji Żydów w getcie.

Tu zgadzam się z opinią Agnieszki Holland, że 40% Polaków jest zatrutych przez Prawo i Sprawiedliwość.

W tym miejscu gorąco polecam zbliżające się wydarzenie organizowane przez Muzeum Polin: Antysemityzm nie jest poglądem. Tematyka żydowska w podręcznikach szkolnych

W polskiej polityce jest taka niechlubna tradycja, że antagonistów „posądza się” o żydowskość. Słowo „Żyd” bowiem nadal w Polsce jest obelgą, a nie określeniem nacji:
„Jude raus, holokaust”. Jest śledztwo za hejt na lidera KOD-u

Kościuszko, zaiste, przewraca się w grobie. Nie chciałby być bohaterem takich antysemickich Polaków. A co na to wszystko drugi z bohaterów tego tekstu, pan Duda? Nadal chce Kościuszkę za patrona? A jeśli tak, to tylko naskórkowo i powierzchownie, czy może bardziej dogłębnie?

Czytaj również
  • Jacek Arkuszewski

    Ale w Warszawie nie ma ani znaczącego placu ani ulicy Kościuszki! Nie wspomnę już o pomniku.